Obejrzyj:https://pytanienasniadanie.tvp.pl/35179953/dlaczego-faceci-nie-rozrozniaja-kolorow
Ten mem jest hitem: on mówi „zielony”, ona: „seledynowy, pistacjowy, limonkowy, miętowy…”. Brzmi znajomo. Tylko pytanie jest poważniejsze, niż wygląda: czy różnice w postrzeganiu i nazywaniu kolorów między kobietami i mężczyznami mają naukowe podstawy, czy to po prostu stereotyp, który dobrze klika?
Skąd w ogóle bierze się różnica?
Warto rozdzielić dwie rzeczy, które często wrzuca się do jednego worka:
- widzenie koloru (czyli fizjologia oka i mózgu),
- nazywanie koloru (czyli język, trening i kultura).
I dopiero kiedy to rozdzielisz, mem przestaje być „prawdą o świecie”, a zaczyna być uproszczeniem.
Biologia: kiedy różnica jest realna
Najbardziej konkretna różnica biologiczna dotyczy zaburzeń widzenia barw, zwłaszcza czerwono-zielonych. One są częściej spotykane u mężczyzn, bo geny związane z tym mechanizmem są sprzężone z chromosomem X. W praktyce: część mężczyzn faktycznie może mieć trudność z rozróżnieniem pewnych odcieni, szczególnie w obszarze czerwieni i zieleni.
To jednak dotyczy konkretnej grupy, a nie „wszystkich facetów”. Większość mężczyzn widzi kolory prawidłowo.
Język i trening: tu dzieje się „magia miętowego”
Duża część różnic, które widzimy na co dzień, nie wynika z oka, tylko z tego, że:
- jedni mają bogatszy słownik kolorów,
- inni używają bardziej ogólnych nazw, bo tak się nauczyli i tak im wygodniej.
Jeśli ktoś częściej pracuje z barwą (moda, beauty, wnętrza, grafika, retail), to naturalnie rozróżnia i nazywa więcej odcieni. To nie jest „dar płci”, tylko kompetencja: ekspozycja + praktyka + język.
Czy to szowinizm i stereotyp?
Stereotyp zaczyna się tam, gdzie z „czasem częściej” robi się „zawsze” i „wszyscy”.
- „Każdy facet nie odróżnia kolorów” – to fałsz.
- „Kobiety zawsze lepiej widzą kolory” – też uproszczenie.
Różnice między ludźmi są ogromne i często większe wewnątrz grup niż między grupami. Mem jest zabawny, ale jako diagnoza świata bywa po prostu nieprecyzyjny.
Co z tego wynika dla Ciebie?
Jeśli projektujesz komunikację (opakowania, materiały POS, wnętrza, identyfikację), traktuj to jako zasadę praktyczną:
- nie zakładaj, że każdy odbiorca „czyta” odcień tak samo,
- opieraj komunikaty na kontraście, czytelności i jednoznaczności,
- gdy kolor niesie znaczenie (np. promocja, ostrzeżenie, kategorie), dodaj wsparcie: ikonę, słowo, układ, typografię.
Kolor jest potężny, ale najlepszy efekt daje wtedy, gdy nie wymaga od klienta doktoratu z „pistacjowego”.
dr Marek Borowiński
